
To pytanie z pewnością nurtuje szereg młodych par, które zamierzają wkrótce zawrzeć sakramentalny związek małżeński. Gdzie realizować zdjęcia plenerowe? Jak to wygląda właściwie? Czy zdać się na inwencje fotografa czy raczej samemu zaproponować wybrane plenery? W kilku zdaniach postaram się dodać coś od siebie.
Mój plener wygląda z reguły tak:
Termin uzgadniam zwykle z młodą parą pod koniec wesela albo telefonicznie we wtorek rano. Umawiam młodych na środę lub czwartek. Proszę w miarę możliwości o poranne godziny, z racji tego, że właśnie przedpołudniowe światło słoneczne rozprasza się najciekawiej. Proponuję moje stałe „miejscówki” z uwzględnieniem ewentualnych sugestii i życzeń młodej pary. Szybko planuję trasę, która wielokrotnie zresztą bywa modyfikowana spontanicznie już podczas realizacji zdjęć plenerowych. Fotografia ślubna nie narzuca w tym temacie jakiś konkretnych szablonów i zasad jak w przypadku Mszy Świętej. Liczy się otwartość młodej pary i pomysłowość fotografa.
Po dotarciu na określone miejsce staram się zaprezentować młodą parę z jak najlepszej strony. Kilka standardowych póz oraz ujęcia, które już wielokrotnie przerabiałem i wiem, że doskonale prezentują się w albumie. Potem dajemy sobie chwile i zaczynamy zabawę. Proponuję coś nieszablonowego, nietuzinkowego, pytam o pomysły młodą parę. Badam ich nastawienie i poziom odporności na niestworzone pomysły fotografa. Kiedy są podatni na moje uwagi i propozycje zabawa się rozkręca. Tworzymy naprawdę ciekawe kadry. Gdy widzę ich zawstydzenie delikatnie wycofuję się i stawiam na klasyczną, spokojną i wywarzoną fotografię, która przecież na tle natury prezentuje się znakomicie. Kiedy widzę pierwsze elementy zmęczenia, przerywamy. Jeśli oceniam, że młodzi są już na tyle zmęczeni, że dodatkowa praca nie wniesie już nic nowego do materiału, kończymy.

8 sierpnia 2011 dnia 6:54 am
Dobry poradnik:)