Będąc ostatnio na weselu, zauważyłam, że zespół muzyczny, który grał na weselu, a z którym również współpracował niejako kamerzysta (jedna agencja) stawia bardziej warunki młodym i samym gościom aniżeli powinno to wyglądać, a raczej być na odwrót.
Zespół weselny dobierał taki repertuar, który najbardziej odpowiadał jemu samemu. Okrutnym faktem jest także to, że zespół na wesele sam sobie wybrał pierwszy taniec dla młodych, do którego – jakby nie patrzeć, byli zmuszeni zatańczyć. Podobnie również zachowywał się sam kamerzysta. Biegał z kamerą i filmował tylko wtedy, kiedy sam miał na to ochotę, a nie wtedy, kiedy na weselu miały miejsce najważniejsze chwile – oczepiny, podziękowania czy toasty gości.
Można się zastanowić, czy rzeczywiście opłaca się brać pierwszy lepszy z brzegu zespół na wesele, nie sugerując się żadną opinią ani żadną inną bardziej lub mniej obeznaną w temacie osobą. Zarówno zespół weselny jak i sam kamerzysta powinni dostosować się przede wszystkim do warunków, które są stawiane przez młodych. W końcu jednak to oni głównie tracą na złym doborze zespołu muzycznego czy wideo filmowania.

3 marca 2011 dnia 1:50 pm
Zapewnimy oprawę muzyczną na Twoim przyjęciu z muzyka w 100% na żywo.
Zapraszam do odwiedzenia naszej strony